VivaLaVida..!!!
Życie-bezcenny dar..:)
<< Maj 2012
PonWtŚrCzwPiąSobNie
123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031
to o czym opowiada życie...:)
o tym jak życie... grzmoci pięscią między oczy środa, 29 wrzesień 2010, 21:00

Istnieję ja.. póki WY istniejecie!!:) sobota, 25 kwiecień 2009, 17:20
Są w życiu każdego z nas takie chwile ,które pragnęłoby się z całych sił zapamiętać na zawsze. J a w ciągu ostatnich 4 lat miałam takich momentów bardzo wiele. I zawdzięczam to.. mojej klasie ;) (może i nie całej;) ale dzięki Bogu… poznałam w mojej szkole kilka osób.. które na zawsze pozostaną w moim serduchu;) Moja tęsknota za nimi zaczyna się.. w odległości kilku oddechów. A teraz mimo iż kończę szkołę i w sumie jest to wielka radość czuję też cholerny smutek!! Że teraz już nie będziemy każdego dnia na nowo razem odkrywać świata. Że teraz.. każde z nas musi znaleźć dla siebie nową drogę – trudniejszą. I choć zapewne za chwilę zacznie się nowa fascynująca przygoda.. to szkoda że ta się już skończyła. .. Dla moich wspaniałych przyjaciół.. kochanych misiów. Dla moich przyjaciół którzy przez 4 lata udowodnili jak wiele są warci . Pamiętajcie… Tylko Wy znacie hasło;)!!
and smile.. smile ans kiss me;) poniedziałek, 24 listopad 2008, 17:45
Hm.. nie wiem jak to jest ..albo w sumie to akurat wiem :D że moi znajomi postrzegają mnie jako odważną laskę.. ;) a faceci jako „twardą” laskę.. ;) moją odwagę akurat lubię.. ale czasami strasznie mnie denerwuje to że niby jestem „twarda” i „niedostępna” bo taka nie jestem! To po prostu oni sobie wyrobili o mnie takie chore mniemanie..;) Ja Po prostu nie daję sobie w kaszkę dmuchać. Ale przechodząc do rzeczy.  Jedynie ścisłe grono moich naprawdę dobrych znajomych zdaje sobie sprawę z tego jakie ja mam niesamowite zdolności do robienia sobie i innym obciachu..i różnego rodzaju głupotek..;) Jedną z nich całkiem niechcący i w ogóle przypadkiem zrobiłam niedawno na kursie prawa jazdy;) Mój instruktor jest facetem około30 z całkiem fajnym charakterkiem i musze powiedzieć że ostro się za mnie zabrał facet ;p I pewnego dnia około południa zabrał mnie na plac abym sobie łuczek poćwiczyła :D I ćwiczę.. i ćwiczę..i ĆWICZĘĘĘĘ… i klnę bo mi nie wychodzi.. No więc ON mężczyzna staje na wysokości zadania ii mówi ”Sylwuś ! Wyobraź Ty sobie że tam stoi człowiek!” hm.. i musze przyznać iż choć wyobraźnie mam niesamowicie rozwiniętą to akurat w tym momencie wyobrażanie sobie iż tam stoi człowiek nie bardzo mi szło.. Więc ON mężny rycerz wysiadł z bryki w stanął za słupkiem abym jednocześnie wyobrażać sobie i skupiać się na jeździe nie musiała;) Natomiast ja skupiona na jeździe wcisnęłam pedał gazu i uśmiechnęłam się do niego stojącego za słupkiem pewna iż tym razem odniosę sukces:D I w tym momencie uświadomiłam sobie że cholera! Trzeba zacząć hamować!! Ale było zbyt późno.. Auto wyhamowało znowu na słupku.. Słupek znowu się wywalił.. I niestety uderzył z wielkim impetem w klejnoty mojego kochanego instruktora.. a ja choć bardzo nie chciałam i bardzo mi było wstyd wręcz sikałam z śmiechu.. a ON się kulił z bólu.. ale teraz się z tego razem śmiejemy;) na szczęscie:D;)
I've never think that I fall in love.. poniedziałek, 10 listopad 2008, 18:28
Jest na świecie taka jedna jedyna osoba.. Jeden jedyny chłopak. Gdy go widzę.. moje serce bije jak szalone, a nogi same się uginają. Gdy jestem z nim cały czas się śmieję.. I wszystko wydaje mi się takie proste! Uwielbiam gdy patrzy mi się w oczy , gdy mówi że nie ma takiej drugiej dziewczyny jak ja. Uwielbiam jego kręcone włoski ,sposób w jaki się porusza i to, że potrafi się delektować sokiem bananowym;). Właściwie.. chociaż bardzo tego nie chcę muszę przyznać.. że zakochałam się w nim. I tak od kilku miesięcy trwam w tym stanie zakochania. Tyle że niestety ja już nie jestem dla niego tą jedyną.. Kilka miesięcy temu bardzo mnie zranił. Nawet nie przeprosił.. Być może nawet nie żałował tego co się wtedy stało.. Natomiast ja żałuję togo do dziś.. Mimo iż przez całe moje życie wierzyłam że nie ma w życiu sytuacji których trzeba by było żałować.. Wierzyłam w przeznaczenie..teraz mam wrażanie że ono bardzo się pomyliło. Bo jak mogło sprawić że pokłóciłam się z kimś kto był dla mnie tak ważny??!! Teraz.. nie mówimy sobie nawet „cześć”. Chcę o nim zapomnieć.. Ale gdy go przypadkiem spotykam..to przez następny tydzień muszę się otrząsać z świadomości, że w jego życiu jestem już tylko statystką. Nie cierpię imprez..na których jesteśmy razem, gdy uśmiecha się do innej.. a ja znowu udaję że mnie to nie obchodzi..chociaż mam ochotę walić głową w ścianę z rozpaczy. I choć każdego dnia wstając obiecuję sobie iż już nigdy o nim nie pomyślę.. Lecz gdy mijam jego przystanek błagam wręcz aby wsiadł do mojego busa i powiedział że to był tylko zły sen. Że znowu mogę się do niego przytulić .
czwartek, 28 sierpień 2008, 19:33

 Pamiętam ,że gdy byłam małą dziewczynką zawsze wszystko wydawało mi się takie łatwe. Wy też pamiętacie to uczucie? Cóż.. coraz częściej przekonuję się że naprawdę, bardzo będę tęsknić za dzieciństwem. Zawsze marzyłam o wielkim domu, wspaniałym mądrym facecie … jeepie w garażu. ;) A teraz.. moje marzenia coraz bardziej się ograniczają.. i coraz mniej czasu mam na to, aby po prostu marzyć. I czasami..coraz bardziej się boję. Boję się, bo moi rodzice nie są już młodzi. Boję się że kiedyś przyjdę do domu i ich w nim nie zastanę. Boję się bo nie oszczędzają swojego zdrowia. Bo często widzę że ich coś boli ,a oni swoje; że mi się wydaje! Boję się… bo bardzo ich kocham..! 

wtorek, 15 styczeń 2008, 19:33

NIGDY nie mów KOCHAM Cię -Jeśli naprawde Ci nie zależy..

NIGDY nie mów ouczuciach -Jeśli one naprawde nie istnieją...

NIGDY nie bierz mnie zarękę -Jeśli masz zamiar złamać mi serce...

NIGDY nie mów, że coś będzie-Jeśli nie masz zamiaru nawet zacząć.. .

NIGDY NIE PATRZ W MOJE OCZY-JEŚLI WSZYSTKO CO ROBISZ, JEST KŁAMSTWEM !!

NIGDY nie mów "Witaj"-Jeśli tak naprawde myślisz "Żegnaj"Jeśli naprawde myślisz, że nie nazawsze -Wtedy mów "postaram się"!!


NIGDY nie mów zawsze...

wtorek, 11 grudzień 2007, 22:12

W życiu bowiem istnieją rzeczy o które warto walczyć..
samotnie.. lub parami-Ci którzy naprawdę kochają..

na ustach uśmiech...a w sercu ból...!!! poniedziałek, 26 listopad 2007, 18:57




Nie macie czasem ochoty tak totalnie przystopować.. tak bardzo,by jedyna rzeczą na której skupiałby sie wasz umysł było oddychanie...? Ja mam jakoś często na to chęć. Chciałabym na chwilę przestać myśleć.. Nie zastanawiać się; co zrobiłam źle..? Nie szukać błędu w swoim zachowaniu. Ale niestety.. nie wiem jak to się robi.. Niestety też, nie jestem gruboskórna. A czasem bardzo bym tego chciała. Osobom o twardym charakterze łatwiej jest podnieść się po porażce. Łatwiej rozpocząć nowy dzień z myślą,że coś co kiedyś dawało Ci tak wiele radości.. teraz nie istnieje. Czasami gdy byłam mała miałam wrażenie,że taka właśnie jestem..-gruboskórna.. Ale tak naprawdę ja po prostu bardzo chciałam taka być. Teraz to wiem..;) z wiekiem przybywa mi rozumku;) Wiem też wiele innych rzeczy. Np. Że o wszystko trzeba walczyć... Naprawdę.. o wszystko. Dopóki jest się dzieckiem, nie ma się tej okropnej świadomości że każdy dzień jest darem..o który spiera się dobro i zło. Czasem wychodzisz na plusie,a czasem na minusie. Że czasem częśćiej niż radość musisz w swym serduszku witać ból,strach,gniew...
Przepraszam,że to wszystko jest ostatnio tak wariacko smutne.. Ale ten blog oddaje moje emocje;) a są one w dosyć kłopotliwym stanie ostatnimi czasy...

I want kake You smile... wtorek, 30 październik 2007, 15:43

Jakoś tak się ułożyło w tym roku szkolnym,że przez pierwsze 3 dni tygodnia jadę zawsze tym samym busem. Codziennie wchodzę,mówię „dzień dobry” płacę okrągłe 2 złote i przez 20 minut rzuca mnie z jednaj strony busa na drugą. Cóż.. ale ostatnimi czasy coś się w moim serduszku zmieniło. Poznałam kogoś,dzięki komu z większym optymizmem witam dzień. Widzicie,taka mała rzecz..ale zmieniła bardzo wiele:) Ponieważ teraz mam więcej powodów by się uśmiechać. Mam więcej radości w sobie.. i bardzo chcę się nią dzielić..!! Np w ostatnim tygodniu moje poranki troszkę się zmieniły.. widzicie;pan w busie bardzo mi zawsze kogoś przypominał,teraz już nawet wiem kogo;wujeczna mojego kochanego:*zdałam sobie z tego sprawę gdy wydawał mi resztę.. i po prostu.. nie mogłam sie powstrzymać od uśmiechu..!I on też sie uśmiechnął...! kurcze.. no banalne takie.. ale wiecie jak wspaniale sie wtedy poczułam..? Teraz uśmiechamy sie do siebie co rano. Jest to taka wspaniała zapowiedz dnia.. Uśmiech za uśmiech:) Dajesz mi radość kolego!-tak sobie wtedy myślę.. Gdyby tak ludzie częściej się do siebie uśmiechali... okazywali uczucia. Cóż,ja np. często gdy idę ulicą uśmiecham się sama do siebie. Cóż.. lotto mi to,że być może wyglądam dla kogoś jak idiotka. Wchodzę do sklepu i uśmiecham sie do pani ekspedientki..czasem do panów;) Ostatnio nawet jakiś życzył mi dobrego dnia...;p Tak wiele robi uśmiech:) Okazujmy uczucia.. kiedyś możemy nie zdążyć...

niedziela, 28 październik 2007, 15:44

Doprawdy ludzie są dziwnymi istotami. Nie wiem, czy wy tez tak myślicie..? Ja jestem o tym przekonana. Jest etap życia,w którym tak bardzo pragniemy czegoś że nie dostrzegamy tego co mamy.. W pewnej mądrej książce przeczytałam że szczęście wynika z braku pragnień. Że istotą prawdziwego szczęścia jest zadowolenie z tego,co sie ma, Słusznie.. Ponieważ czasem nie zauważam wspaniałych przyjaciół,kochającej rodziny..tego wszystkiego co jest naprawdę ważne. W pogoni za światem,za materialnymi wartościami. A szkoda.. ponieważ chwile w których jestem naprawdę szczęśliwa nie wynikają ów biegu za ocenami,wiedzą,przedmiotami.. Wynikają z tego co stworzył Bóg. :) Prawdziwa radość rozpiera moje serduszko gdy mogę usiąść z przyjaciółmi na ławce w parku i w milczeniu popatrzeć na spadające z drzew liście.. gdy słoneczko grzeje mą twarz.. gdy widzę,że twarz ukochanych osób rozjaśnia uśmiech.. gdy po wielu dniach deszczu wstaje bezchmurny poranek. Więc po co biegnę...? Nie wiem. Wiem za to,że moje szczęście jest tak banalnie blisko. Wystarczy sięgnąć i...:)

wtorek, 16 październik 2007, 20:08

"Zdradzę Ci pewną tajemnicę..
Bogowie nam zazdroszczą..
Zazdroszczą nam śmiertelności.
Bo każda chwila może być dla nas ostatnia.
Wszystko jest piękniejsze,
bo jesteśmy skazani na zagładę.."
[Achilles]


Już nigdy nie będziemy w tym samym miejscu..
Nasze myśli nie ułożą się w te same słowa..
Nasze uczucia nie będą tak gorące jak teraz..
[Żaden dzień się nie powtórzy
żadne lato..]
I nikt nie spojrzy w Twe oczy w taki sposób
jak ta jedyna osoba właśnie w tej chwili.
[Wszystko jest piękniejsze , bo skazani zostaliśmy na zagładę]

want make U smile..:) niedziela, 14 październik 2007, 19:17

           Jak opisać szczęscie... nie wiem..  trwa zbyt krótko,i zawsze brzmi lub wygląda inaczej.. Jest ono słodkim cukiereczkiem schowanym pod poduszkę..;) W smutku wyjmujesz je by chodz na chwilę sie zatraćić.. by łatwiej było trwać w rzeczywistości. Nawet najmniejsza,najkrótsza chwila prawdziwego szczęścia,zrozumienia... przyćmi długie dni w ciągu których nie widać światełka w tunelu. Dlatego dziękuję wszystkim którzy dają mi szczęscie...! Moim ciągliwym krówkom pod poduchą;D Więc.. dla tych którzy byli w piątek..(i dostali buziaka w policzek;) dla ekipy z Mrzeżyna..;)dla tych których kocham.. tych których lubię  i tych którzy dają szczęscie  innym:* Jesteście wielcy...:)i...dla kogoś kogo niedawno poznałam.. -jeszcze o tym nie wiesz...ale dajesz mi szczęscie... :*

środa, 26 wrzesień 2007, 20:07


"Zawsze trzeba podejmować ryzyko. Tylko wtedy uda nam się pojąć,jak wielkim cudem jest życie,gdy będziemy gotowi przyjąć niespodzianki,jakie niesie nam los."
Paulo Coelho

Mrzezyno..;) czI poniedziałek, 25 czerwiec 2007, 22:05

     Ostatni miesiąc autorka tegoż oto zakużonego już i obwieszonego pajęczynami bloga spędziła w burzowym lśniącym poranna rosą i przetrzepanym przez wiatr wschodni MRZEZYNIE. Jeżeli ktoś nie wie;Mrzeżyno jest nadmorską miejscowością położoną w gminie Trzebiatów,utrzymującą się głównie z turystyki i rybołówstwa. Miesce to ozywa latem by na jesień znów stać się zwykłą wiochą w której nic niema,,, ;)
         Mrzeżyno nauczyło Sylwię wielu wielu rzeczy.. Nauczyło ją ono tolerancji..;) Pokazało,że cicha woda brzegi rwie... i tez wzbudziło wiele wrzutów sumienia. Przez Mrzezyno zrobiłam komuś przykrość.. PRZEPRASZAM że Cię zostawiłam samą w Paradisie.. wiem,że teraz to niewiele znaczy.. Ale jeśli to czytasz to po prostu o tym wiedz..:*

sobota, 05 maj 2007, 13:37

Mówią, że nie lubią kłamców..
Dlaczego więc kłamią..?


    Wiecie... Żyjemy w doprawdy dziwnym świecie. Z miliardów ludzi naokoło..-zaufać można tylko kilku. Wśród tych kilu soób którym ufasz..zawsze znajdzie się taka która robi to dla "interesu". Której zaufanie oparte jest na czymś równie niepewnym jak...obłoczek..?   
    



jak cudownie jest żyć... :) środa, 21 marzec 2007, 19:08
hm.. nie było mnie tutaj ponad miesiąc;) Zabawne,jak wiele rzeczy może się zdarzyć w tak krótkim okresie czasu.. Tak,wbrew pozorom krótkim bo przecież „czas ucieka,wieczność czeka..” :) W moim życiu np. Pojawiła się owa osóbka..nie,nie facet;) Cóż za desperat chciałby mieć do czynienia z optymistką o zapędach feministycznych którą wkurza bardzo powszechna opinia iż najlepszymi kucharzami są faceci..(cholera;) Powracając do tematu.. otóż zostałam ciocią!!(nie po raz pierwszy;)ale po raz pierwszy będę chrzestną:) Tak.. tą ciocią która ma dawać najbardziej wypasione prezenty;)iii... cieszę się z Tego..;)hakuna matata..;););)jak pięknie to brzmi;)

Chciałam też napisać o rekolekcjach w wadowicach. :) Bo właśnie przeżywam ten okres.. Dzisiaj był pierwszy dzień. Pierwszy z trzech,i mam nadzieję,że nie przefruną one tak szybko;) Bo widzicie..to jest niesamowite jak fantastycznie niektórzy potrafią opowiadać o Bogu.. O miłości. O życiu,i wyzwaniu jakim ono jest.. Ale o tym opowiem w następnej notce...Ech i wiecie? Zawsze uważałam,że rekolekcje są bezsensowne....teraz już tak nie uważam. :) Może jednak człowiek mądrzeje z wiekiem;) Pozdrawiam kochani:):* Trzymajcie się mocno,czegoś co tam macie;):*

sobota, 17 luty 2007, 21:12

hm.. w związku z tym,że na topie sa jeszcze walentynki to też poruszę ten temat;) i wystawię na swiatlo publiczne mą niezbyt pochlebną opinię o tym wydażeniu...
cóż.. walentynki uważam za święto co najmniej dziwne.. bezsensowne itp. ale to tylko moja opinia;) Ponieważ miłość powinno się okazywać codziennie,codzień dawać jej dowody,i podsycać jej płomień..;) Miłość nie jest starą szafą którą porządkuje się raz na rok by nie zarosła całkowicie szpargałami i brudem.. :/ Jest raczej drzewkiem owocowym o które się dba i którego pilnie się strzeże przed wichurami;) Ktoś mi powiedział,że jesli się czegoś bardzo chce a nie można.. to można..;) To zupełnie jak z tym grzechem wiecie? Tylko że im bardziej jestem świadoma tego że mogę.. tym mniej tego chcę. Może dzięki temu przynajmniej uniknę klopotów.. ale też dobrze by bylo je mieć. Być może uświadomiłoby mi to jeszcze mocniej fakt że nie jestem z gumy. Że od niewielu ludzi klopoty się odbijają.. To że muszę szanować życie bardziej i bardziej... Bo przecież mam dla kogo żyć..:*
pozdrawiam serdzecznie.. :)

why all good things come to an end..;) czy jakoś tak;) sobota, 10 luty 2007, 20:30

Życie jest chwilą.. mgnieniem oka. I dlatego nie powinniśmy się nad sobą użalać. Marnować czas nad błądzeniem po odległych galaktykach. Tworzeniem w marzeniach życia.. które własnie przelatuje nam obok nosa. Każdy ruch.. czy dobry czy zły jest w tym własnie życiu na swym miejscu. Dobro i zło się uzupełniają.. tworzą naszą rzeczywistość. Przez zło istnieją chwile smutne..ale to też dzieki niemu widzimy,w pełni doceniamy radości.. :) Nie żałujcie ani jednej chwili z waszego życia.. Bo jest ona na swoim miejscu... pozdrawiam:) i dzięki za radę..;)

środa, 07 luty 2007, 13:07

hm.. zastanawiam się nad pewnym faktem..;)
Lepiej zgrzeczyć i żałować..? czy lepiej nie zgrzeszyć i i tak żałować..?
wiem,głupie jak but jest to pytanie ale.. ale nurtuje mnie;) może podpowiedź...?
>:) pozdrawiam:*

poniedziałek, 29 styczeń 2007, 20:07

:) Po długiej nieobecności Syla wraca na łamy tegoż  oto bloga.. Przepraszam że się nie odzywałam i w ogóle.. ale dziwnie mi z soba samą. Tracę chyba poczucie misji na tym świecie. I tracę wiare w to,że jestem w stanie sobie poradzić. Tracę wiarę w ludzi których w sumie nie znam.. Bo dziwne ale liczyłam na nich. Byc może to oni sie na mnie przejechali.. Być może jestem upierdliwa,i to jest bardziej prawdopodobne niż to pierwsze;) Ale na zwykłe cześć mogliby się łaskawie zdobyć.. kurde. Musi być we mnie coś dziwnego co odstrasza ludzi. Przykro mi..  Słowa mają straszną moc.. a ich brak jest dla mnie okropny. Rani duszę mą;) Jeśli mozna to tak nazwać.;) Ktoś mi powiedział że odtrącam wielkie radości dla małych rzeczy.. Nie bende sie zmieniać. Dla nikogo. Jeśli ktos nie zaakceptuje mnie taką jaką jestem niech spływa..odpływa..odfruwa;) no:) i tyle.. pozdrawiam.:) wiem że samolubnie o sobie piszę ale ulżyło mi troszkę dzięki temu;)pzdr 
ech,zapomniałabym..
niech mnie ktoś przytuli...!!
:P;)

niedziela, 14 styczeń 2007, 16:51

Niedawno zdała sobie sprawę z tego że na świecie istnieje wiele prawd,do których ludzie nie potrafią sie przyznać.. Jak to jest...? Że cały czas opowiada sie bajki o tym iz najwazniejsze jest to,co jest "w środku".. w umyśle.. to co gra nasza dusza. A mimo wszystko tak niewielu ludzi stara się poznać innych  od środka. Tak naprawdę niezawsze patrzy się na ową duszę.. Tak naprawdę wiele odgrywa to co widzimy. Tak naprawdę doświadczenia wizualne są dla nas czasem ważniejsze.. Tak naprawdę.. niewie co o tym myśleć.

pozdrowienia dla wszystkich.. dla Izy...:) fajnie że jesteście..:*

story abaut live.. środa, 03 styczeń 2007, 21:19

Miłość wymaga ofiary.
 Kochając potrafimy nadal ranić..
 A rana zadana przez ukochaną osobę jest sto razy głębsza.. sto razy bardziej boli. 

Syla zna pewne małrzeństwo.  Poznali się jakieś 6 lat temu. Chodzili z sobą łuugo,aż w końcu ona zaszła w ciążę więc wźieli ślub. On pzreprowadził się do tesciów. Teraz Ona zajmuje się domem. On pracuje. cóż.. układ ten jest raczej wyrównany,ponieważ ona zajmuje się ich malutkim synkiem. On często mówi jej,że ją kocha. Ale Syla nie wie.. zbyt często on akazuje się zarozumiałym egoistą. Unosi się gniewiem.. Obraża jak małe dziecko.On wraca do domu póxnym wieczorem. Wraca do domu w którym czeka na niego żona z ciepłym obiadek.. Z sercem pełnym miłości.. On nawet nie patrzy. Czasem nawet nie daje jej buziaka na przywitanie. Potem rozmawiają.. przytulają się.. oznaki miłości..? On opowiada co będzie robić w niedzielę.. "ja". Tak.. w jego słowniku niema "MY" niema jej/ich synka.. Jest tylko on. On i jego markowy sprzęt. On i jego super bryka. Po zjedzeniu wychodzi z kuchni i.. dokładnie tyle. Idzie spać.. Bo cóż się przejmować! Żonka po nim posprząta.. wypierze.. Żonka będzie w nocy wstawać do synka.. Wszystko ona.. Niema żadnego MY. Niewiem,czy on pojmuje co znaczy kochać..

miliony właśnie takich związków..?
...;(...




La recherche du temps... niedziela, 31 grudzień 2006, 15:48

Smutek to jedna z emocji. Osoba odczuwająca smutek odbiera go najczęściej jako zjawisko negatywne. Smutek jest jednym z głównych objawów depresji. Towarzyszy mu często rozdrażnienie, złość itp. Smutek pojawia się np. wtedy, gdy w czymś się nam nie powodzi. Ale także wtedy, kiedy pozornie wszystko jest w porządku, ale otaczająca rzeczywistość nie daje zadowolenia, nie wystarcza. Nieraz smutek łączy się z samotnością. Jest to uczucie typowo negatywne objawiające się poczuciem zrezygnowania i nieraz silnej bezsilności wobec ludzi. Różne osoby różnie reagują na smutek. Niektóre są osowiałe, inne nieraz robią się nerwowe. To uczucie nieraz jest ignorowane przez społeczeństwo, ale długotrwały, nasilający się smutek, może doprowadzić do depresji. Jest to okres, kiedy zdecydowanie maleje chęć do życia, ale często nie ma się nawet siły, żeby to przerwać
Radość to uczucie zadowolenia i satysfakcji przejawiające się śmiechem, optymistycznym spojrzeniem na rzeczywistość czy poczuciem beztroski

.

wtorek, 26 grudzień 2006, 11:19

Bo miłość mój drogi to:
To chcieć czynić drugiego wolnym, a nie uwodzić go,
to uwolnić go z jego więzów, jeśli pozostawał więźniem,
Aby on także mógł powiedzieć: "kocham ciebie",
nie będąc do tego zmuszonym nieposkromionymi pragnieniami.

Kochać to wejść do drugiego, jeśli otwiera tobie
bramy swego tajemniczego ogrodu, po drugiej
stronie okrężnych dróg, kwiatów i owoców
zrywanych na skarpie,
Tam, gdzie zadziwiony potrafisz wyksztusić: to
"ty", moje kochanie, ty jesteś moją jedyną...

Kochać to chcieć ze wszystkich sił dobra drugiej
osoby nawet z pominięciem siebie, to czynić
wszystko, by ona wzrastała i rozwijała się
Stając się z każdym dniem człowiekiem jakim
być powinna a nie takim, jakiego chciałbyś ukształtować
według swoich marzeń.

Kochać to ofiarować swoje ciało, a nie zabierać
ciała drugiej osoby, lecz przyjąć je gdy daje siebie,
To skoncentrować siebie i wzbogacić, aby
ofiarować ukochanej całe swoje życie skupione w
ramionach twojego "ja", co znaczy więcej niż
tysiące pieszczot i szalonych uścisków,

Kochać to ofiarować siebie drugiej osobie, nawet
jeśli ona przez moment się wzbrania
To dawać nie licząc tego, co inny ci daje,
płacąc bardzo drogo, nie domagając się zwrotu.

Największa miłość wreszcie to przebaczyć, gdy
ukochana niestety odchodzi, usiłując oddać
innym to, co przyrzekła tobie.

Kochać to zastawić stół, aby przy nim zasiadł twój
gość i nie sądzić, że możesz obejść się bez niego,
Ponieważ pozbawiony żywności, jaką on ci przynosi,
na twoje świąteczne przyjęcie nie postawisz
dań królewskich lecz tylko suchy chleb biedaka.

Kochać to wierzyć drugiej osobie i ufać jej,
wierzyć w jej ukryte siły, w życie które posiada,
jakiekolwiek byłyby kamienie do usunięcia dla
wyrównania drogi.

To zdecydować się rozsądnie i odważnie wyruszyć na
drogi czasu, nie na sto, tysiąc czy dziesięć
tysięcy dni, ale na pielgrzymkę, która się nie skończy,
bo jest pielgrzymką, która trwać będzie ZAWSZE.

Powinienem ci to powiedzieć, aby oczyścić twe
marzenia, że kochać to zgodzić się na cierpienie,
śmierć sobie samemu, aby żyć i ożywiać,
Ponieważ tylko ten, kto może bez bólu zapomnieć
o sobie dla drugiego, może wyrzec się życia dla
siebie tak, żeby nie umarło w nim cokolwiek z niego.

Kochać wreszcie to jest to wszystko, o czym
powiedziano i jeszcze więcej,
Bo kochać to otworzyć się na nieskończoną MIŁOŚĆ,
to pozwolić się kochać, być przejrzystym
wobec tej MIŁOŚĆI, która zawszę w porę.

To jest, o wzniosła Przygodo, pozwolić Bogu
kochać tego, którego ty w sposób wolny
decydujesz się kochać!

Michael Quist

wtorek, 26 grudzień 2006, 11:07

Jest w świętach coś magicznego..
Coś co porusza serce ludzkie
coś co daje uczucie spełnienia,satysfakcję,radość.

Dla Syli święta Bożego Narodzenia są czymś wyjątkowym. Stara się być wtedy miła nawet dla upierdliwej siostry;) Nie no.. poprostu jest tak..inazcej. Nie ukrywa wtedy uczuć,stara się tego nie robić..;) Ubiera choinkę..itp itd.. Chciałaby ona przelac na tą notkę to co czuje..ale nie wie jak;0 Bo to jest naprawdę cos niepowtarzalnego co powtarza się co rok;) uff... no poprostu Kochan ona święta.. kocha swoją sztuczną choinkę..mimo że co rok błaga wręcz o prawdziwą;) O taką która by do pokoju wniosła zapach lasu..(bo Syla normalnie musi psikać odświarzaczem do powietrza żebylasem pachniało;) Taka po której trzeba by było sprzatać gdy igliwie będzie spadać.. takiej prawdziwej;) Której nie trzeba "orzywiać"co rok..:) No.. poprostu:) Wesołych świąt for all...:*

poniedziałek, 11 grudzień 2006, 08:35

"Zdradzę Ci pewną tajemnicę..
Bogowie nam zazdroszczą..
Zazdroszczą nam śmiertelności.
Bo każda chwila może być dla nas ostatnia.
Wszystko jest piękniejsze,
bo jesteśmy skazani na zagładę.."
[Achilles]


Już nigdy nie będziemy w tym samym miejscu..
Nasze myśli nie ułożą się w te same słowa..
Nasze uczucia nie będą tak gorące jak teraz..
[Żaden dzień się nie powtórzy
żadne lato..]
I nikt nie spojrzy w Twe oczy w taki sposób
jak ta jedyna osoba właśnie w tej chwili.
[Wszystko jest piękniejsze , bo skazani zostaliśmy na zagładę]



piątek, 08 grudzień 2006, 20:38
Sylwii czasem się chce śmiać z jej własnej głupoty.. Czasem;) Ba! zawsze. To też jakiś plus,że potrafi ona śmiać się sama z siebie,i dowód,że ma może trochę poczucia humoru. W każdym razie ostatnio.. w ostatnim tygodniu śmiała się dosyć często. Mimo,że do śmiechu wcale nie było;) Pierwszym powodem dlaczemy jej do śmiechu nie było był jej kolega. Ów kolega jest wysoki,przystojny..i można by tak opowiadać dłuugo o jego zaletach no ale;) W każdym razie autorkę ów bloga olewa[przez co jej serce krwawi]ma głęboko w pewnej części ciała. Czego zresztą raczej nie ukrywa;) Drugim powodem była  szkoła. Mało kto wie o tym iz Sylwia będzie w przyszłości TECHNIKIEM GASTRONOMII. Bo chodzi do technikum gastronomicznego;) No i właśnie od początku roku szkolnego były takie ładne ocenki a teraz jakby..no poprostu klapa.:( Trzecim powodem są nieszczęsne praktyki zawodowe.. W drugiej klasie technikum odbywa się miesięczną praktykę zawodową. Trzeba sobie załatwić ją w jakimś hotelu. Syla ambitnie znalazła numery tel. do hotelii w zakopanym. Zadzwoniła dzisiaj do jednego..no i nie. Na szczęście cały weekend przed nią. Będzie dzwonić,uczyć się. I czytać:D Bo wyporzyczyła sobie tez w bibliotece full wypasioną book "muzeum psów" Jonathana Carolla. Będzie dobrze. Musi być!!:) Prawda....?Pozdrowienia dla wszystkich Was którzy tutaj wchodzicie:) Dziekuję.. Dzięki Wam ten blog istnieje nadal..:)
niedziela, 03 grudzień 2006, 23:03

To,że nie placze,nie oznacza,że można ją ranić.. Nie jest  z kamienia. 
To,że nie płaczę nie oznacza,że wyrządzone krzywdy nie robią na niej wrażenia..
Może poprostu brak jej już łez.. na to co się dzieje.
To,że nie płaczę nie oznacza że jeste z kamienia...!! 
Może poprostu ona niechce by inni widzieli jak jest ciężko..
by znali jej bul i się nad nim rozczulali,być może czuli coś.. całkiem niepotrzebnie.
a uśmiech...?? 
[nigdy nie dowie się ile jest ukryte w tym uśmiechu]
śmeich nie znaczy,że jest szczęśliwa
być może niechce by widziano jak bardzo ona chce się rozpłakać
podobno łzy leczą duszę..
ale dla niektórych są oznaką słabości 
dla niej są...
niepotrzebna duma..?
uczucie niezależności..
to wszystko co tkwi w niej..
uczucie wolności...
Dziwne,że im bardziej jest  sobą
tym  bardziej jest jej z sobą żle
...

czwartek, 30 listopad 2006, 19:10

Ze wszystkich słów,które w ciągu waszego życia zostaną wypowiedziane na wasz temat,które zostana wam rzucone  jako wołanie czy prośba,wyrzut czy wyzwanie,
policzek czy pieszczota-żadne nie będzie sie powtarzać tak często, jak wasze imię..
Imię to wy...- w kręgu rodziny, w gronie przyjaciół i kolegów,w miłosnych uniesieniach...

ehm... Sylwka niewie..poprostu nie wie.. Czy to wpływ tej idiotyczej jesieni co to przez nią kurde liscie opadają i się ma deprechę.. no w sumie nie obrażając jesieni... Czy to wpływ tego że facet jej życia nie jest facetem jej zycia.. Ale w sumie to nie strata. Życie w habicie to też życie,może nawet uda się wyjechac na misje do afryki..no a tam niema jesieni jesieniowatej i liscie nie bendą opadać.. No i jako zakonnica prędzej dorobi się jeepa z błyszczącymi zderzakami,wielkimi kołami i automatyczną skrzynią biegów.. 
Przepraszam że zrzędze..
ale ostatnio jakoś tak..wewnętrzne fe czuję..
źle smutno 
mgliście..
ciężko na sercu


poniedziałek, 27 listopad 2006, 19:04

"Czas to nie droga szybkiego ruchu
pomiedzy kołyską a grobem,
czas-to miejsce na zaparkowanie pod słońcem."
Phil Bosmans 


Miłość i przyjaźń.. sobota, 25 listopad 2006, 16:45

Miłość to krzew dzikiej róży,
przyjaźń-drzewko ostrokrzewu.
Gdy ostrokrzew jeszcze drzemie,to róża już pieknie kwitnie.
Czy jednakowoż pamiętasz,które z nich prędzej zniknie?

Róża pięknieje na wiosnę,
latem przenika powietrze.
Gdy jednak pod koniec roku nadejdą bielutkie święta,
czy o tej róży ktoś jeszcze u nas pamięta?

Nie pleć więc wianków różanych,
włóż ostrokrzewu koronę.
Bo wraz z porą grudniową  powrócą srebrzyste szrony,
to wieniec na twoim czole wciąż będzie lśniąco zielony.

[Emily Bronthe]

Kurcze no.. Emily to była niesamowice mądra babka;)




Pozdrawiam Was wszystkich razem i każego z osobna... 
Już jest listopad.. hm;)
Mam nadzieję,że już szykujecie skarpety na prezenty od Mikołaja:D

czwartek, 23 listopad 2006, 20:18

"Patrząc na fotografie ludzi których kocham...
Niewiem czy potrafię powiedzieć to jak ich spotkam...
Że są dla mnie najważniejści na świecie...
Istnieje ja- póki wy istniejecie!!! "

sobota, 18 listopad 2006, 18:29























Doznać takiego poczucia wolności..
Nie myśleć o niczym i nikim..
Fascynujące
lecz smutne i przytłaczające..
Wolność oznacza samotność..
Jesteśmy wolni..jeśli sami tego chcemy. 
Jesteśmy tym kim chcemy.
I możemy się stać tym kim chcemy..



PEWNA HISTORIA... 

"Mam 170 cm wzrostu, ważę 44 kg, nie miesiączkuję od 3 lat, jestem na granicy anemii, wypadają mi włosy i łamią się paznokcie, skóra przypomina papier ścierny... Od 5 lat moim życiem rządzi choroba..."

Ola zdała sobie sprawę, że jest chora dopiero rok temu, kiedy zobaczyła wyniki swoich badań... "Były tragiczne. Poziom moich hormonów spadł poniżej normy przewidzianej nawet dla kobiet w okresie menopauzy. Bardzo przestraszyłam się, że trafię do szpitala, nie znoszę takich miejsc, boję się zastrzyków, igieł i lekarzy, którzy na siłę będą chcieli mnie utuczyć. Dlatego postanowiłam sama wziąć się za siebie...". Kiedy Ola staje przed lustrem, widzi strasznie chudą dziewczynę z wielkimi oczami, o rękach jak patyczki, szarawej cerze oraz niezdrowo wyglądającej skórze. "Wszystko zaczęło się 5 lat temu od tego, że miałam grube nogi" - wspomina. "Zaczęłam więc jeździć na rolkach, uprawiać sporty, ale to nic nie dawało. Nie wiadomo jak i kiedy zaczęłam zmieniać swoją dietę, wyeliminowałam tłuszcze i słodycze. Gdy zauważyłam, że jak chudnę cała, to chudną mi również i nogi, jeszcze bardziej zaostrzyłam dietę, nie jadłam prawie nic...". Ola w ciągu pół roku doprowadziła się do tak strasznego stanu, że jej wujek, z którym miała wyjechać na wakacje do Szwecji, nie chciał jej zabrać, gdyż się bał, że jej organizm nie wytrzyma podróży i zmiany klimatu. "Kiedy teraz patrzę na zdjęcia, to wcale mu się nie dziwię" - komentuje Ola. 17-letnia wtedy Ola nie zwracała uwagi na pierwsze niepokojące skutki choroby. Gdy zaczęły jej wypadać włosy - to obcięła je, przeraźliwie chude ramionka chowała w bluzkach z długimi, szerokimi rękawami. Nawet nie przejęła się zanikiem okresu, uznała to za całkiem wygodne. I nie myślała wtedy o tym, że brak miesiączki wiąże się m.in. z pojawieniem się nadmiernego owłosienia, ryzykiem torbieli jajników, nawet z bezpłodnością. Nie liczyło się nic. Osiągnęła swój cel - chude nogi. Tylko za jaką cenę? "Anoreksja zupełnie zniszczyła moje zdrowie oraz psychikę. Bo przez lata żyłam i... ciągle żyję obsesyjnymi myślami o jedzeniu i wadze. Nie spotykam się z ludźmi, nie chodzę na imprezy, nie piję też żadnych kalorycznych napojów. Obawiam się pustych kalorii i napadów głodu wieczornego. A każde pół kilo więcej na wadze to dla mnie długi okres złego samopoczucia. Straciłam przez to najlepsze lata dla młodej dziewczyny. Zamiast cieszyć się życiem i biegać na randki, zaszywałam się w domu pośród książek o odżywianiu, obsesyjnie planowałam, co zjem następnego dnia, skupiałam się tylko na jedzeniu i mojej wadze" - opowiada Ola. "A teraz i tak nic się nie zmieniło... Nie mam chłopaka, bo przecież jak ja bym mu się pokazała z tymi chudymi rękami, taką ohydną, jakby nie ludzką skórą? Nawet o tym nie myślę..." - dodaje smutna Ola. Dziewczyny - a szczególnie te młodsze - nie potrafią nabrać dystansu do siebie oraz choroby i bardzo ciężko do nich dotrzeć.
Nastoletnie anorektyczki nie mają świadomości swej choroby i dlatego tak bardzo trudno jest je namówić na terapię. "Kiedy moja mama zmuszała mnie do jedzenia i awanturowała się, nie przynosiło to wcale oczekiwanych rezultatów, ale wręcz odwrotnie, coraz bardziej zamykałam się w sobie" - mówi Ola. "Myślę, że najlepszą rzeczą, którą można poradzić bliskim anorektyczki to wyrozumiałość oraz wsparcie bez nerwów i szantażu. Lepiej jest np. polecić przepis na jakiś koktajl proteinowy wzmacniający paznokcie, niż wmuszać kotleta. Należy ją przestraszyć skutkami choroby, pokazać na drastycznych zdjęciach konsekwencje, niech sama wyciągnie wnioski i zrozumie sytuację. Groźby nie pomogą, a wiem to z własnych doświadczeń" - kończy Ola.
Anoreksja nie jest chorobą ciała, tylko... duszy. I skądś się bierze. "Pamiętam, że zaczęłam się odchudzać, gdy moi rodzice postanowili się rozwieść i być może miało to jakiś wpływ na mnie, nie wiem... Może także chciałam pokazać mamie, że jestem od niej lepsza. Bo ona w młodości też się odchudzała, tylko nieskutecznie..." - zastanawia się Ola. "Pamiętam, że bardzo zabolało mnie, gdy mój ówczesny chłopak zasugerował, żebym troszeczkę schudła. Rzuciłam go, ale te słowa we mnie zostały" - wspomina. Dobrym sposobem na odciąg- nięcie swych myśli od odchu- dzania jest znalezienie nowej pasji w życiu. "Ja ciągle tego szukam" - mówi Ola. I dodaje: "Chciałabym dziś za pomocą Dziewczyny zwrócić się do Czytelniczek - nie warto się tak strasznie głodzić! Spójrzcie na mnie i na moje zmarnowane życie, na moje samotne wie- czory, brak przyjaciół. Ocknijcie się, poszukajcie pomocy i nie zamykajcie się w swoim świecie, bo koniec będzie tragiczny... Ta choroba kończy się śmiercią!".

piątek, 17 listopad 2006, 19:38

"Kiedyś odejdę, nadal Cię nie znając.
 Wtedy wspomnisz moje   duże ciemne oczy.
 Moje milczące wymówki.
 Moje żałosne jęki przy zasypianiu.
 Moje troski,których nie potrafisz odegnać.
 Przypomnisz sobie to wszystko,kiedy mnie juz nie bedzie."
[Arturo Perez-Reverte 'KlubDumas"]

środa, 15 listopad 2006, 12:15

....troska nadaje małym rzeczom wielki cień...

ON............ piątek, 10 listopad 2006, 20:25
Jest jak piosenka w mym sercu
Jest jak gwiazda na mym niebie...
jak powietrze
bez którego serce nie chce dłużej bić
a z którego tchnieniem bije mocniej,szybciej
jest częścią mej duszy
częścią mnie. 
Czy miłość oznacza zgubę..? 
w tych marzących niebieskich oczach
i w usmiechu.. który przynośi sercu ukojenie
Czy jeśli się zakocham
już nigdy nie bendę wolna...?
Niewolnica marzeń i snów.
Niewolnica miłości.
Kobieta szczęśliwa...







remember... piątek, 03 listopad 2006, 19:53

Zawsze gdy cos nie jest tak jak chcesz.
gdy ktoś nie jest wobec Ciebie taki jak byś chciał.
gdy całe swe złości  wylewasz na bliską Ci osobę...
Lub wtedy gdy chcesz to zrobic..
Gdy chcesz wyjawić okrutną prawdę..
lub przeprosić
i też wtedy gdy dzieje Ci się krzywda
wyrządzona przez kogoś bliskiego
a może kogoś całkiem obcego
ZAWSZE wtedy..
i w kazdym innym  momencie zycia
gdy śpisz.. jesz.. płaczesz..uczysz się..pracujesz..
gdy KTOŚ powie coś..
gdy coś powiesz TY
w każdym dniu,godzinie,minucie,sekundzie..
PAMIĘTAJ ŻE KOCHASZ!!
PAMIĘTAJ,ŻE ONA KOCHA!!
pamiętaj,że  łączy Was coś wyjątkowego..
miłość między ludzmi jest jak wiatr
nie widzisz jej-ale ją czujesz
jest jak ziarno przynoszące stokrotny plon
..więc pamiętaj..
że kochasz
że wszyscy kochają
niekoniecznie Ciebie..
ale swój mały świat..
dzieci,rodziców,przyjaciół,opiekunów
zawsze
ktoś KOCHA kogoś
świadomość tego da bardziej ludzki wymiar temu co robisz
i to co robisz będzie przyobleczone większym sensem
i Ci których kochasz bendą czuć,że kochasz
że pamiętasz
bo miłość wydaje złoty plon.


i nawet jeśli wydaje Ci się 
że nikt nie kocha Ciebie
pamiętej że TY kochasz
to doda siły tym których kochasz
da im wiarę by przetrwać niemoc...


  

......................sad true środa, 01 listopad 2006, 17:07

hm... dzisiaj Syla kożystająć z odrobiny wolnośći(czyt.2 dni wolnego;) postanowiała uporządkować kompa,tzn jego zawartość. I chcący niechcący-trafiła na pewną stronkę. Jeśli  możecie,jeśli chcecie-zaglądniijcie. Nie napiszę że warto ale..  PO kilku chwilach w środkowym kwadracie pojawi się film... dla ludzi o mocnych nerwach albo bez serca - jak kto woli.  http/www.strasbourgcurieux.com/fourrure/

Miłość...to nie pluszowy miś...:) piątek, 27 październik 2006, 20:57
Ile jestem ci winien? 
Ile policzyłaś mi za swą przyjaźń?
Ale kiedy wszystko już oddam, czy
będziesz szczęśliwa i wolna czy...
będziesz szczęśliwa i wolna czy...
Ale zanim pójdę, ale zanim pójdę,
ale zanim pójdę chciałbym powiedzieć ci, że:

Miłość to nie pluszowy miś ani kwiaty.
To też nie diabeł rogaty.
Ani miłość kiedy jedno płacze
a drugie po nim skacze.
Miłość to żaden film w żadnym kinie
ani róże ani całusy małe, duże.
Ale miłość - kiedy jedno spada w dół,
drugie ciągnie je ku górze.


To jest pioseneczkaHAPPYSAD:) oni mają same śliczne pioseneczki..ale ta szczególnie..

Sylwia oststnio zrobiła wielki postój na blogu jej kolegi..:) Precelek;) Precelek jest Rulez:D 
i własnei... takie małe opamietanie Sylę naszło.. DZIĘKUJĘ..! moim wszystkim przyjaciołom-za to że są.. i nie pozwalają mi upaść. Za to że gdy mi się głupoty ubzdurają i ubieram buty na obcasie ratujecie mnie gdy spadam z schodów.;) Dziękuję za to,że gdy umieram z głodu karmicie mnie własną bułką;) I za to gdy w oczach zbierają mi się łzy przytulacie mnie do ramienia.. Dziękuję za to że jestescie! Bo nadajecie memu życiu kolory. Bo..jesteście wspanieałymi ludzmi. I nigdy o tym nie zapominajcie! Lovvam Was z całego serducha!!



Moje serducho dla Was:) I dla wszystkich którzy odwiedzają tego bloga:)
poniedziałek, 23 październik 2006, 19:53

Czy zauważyliscie może że ranią nas jedynie ludzie których w jakiś sposób kochamy? 
Ale to kwestia nas samych..
Poprostu tylko oni nas obchądzą..ich opinie,zachowanie-poprostu oni. 
 [Smutne-ale prawdziwe.]
I dlatemu jedynie oni moga nas zranić.
My winimy ich za krzywdy.. chociaż sami jesteśmy czasem krzywdzącymi.
Chciaż powinniśmy rozumieć już ten mechanizm..;-/

..nie będzie powtórki z życia... czwartek, 19 październik 2006, 09:20

hm.. dziwny ten rok prawda? W życiu Syli jest to jeden z tych okresów..
 który chciałaby by trwał jak najdłużej.
każdy dzień przynosi coś nowego.
czasem rozczarowanie i smutki..
a czasem szczęście i hektolitry śmiechu;)

Jesień życia.. 
następna. 
...nie będzie powtórki z życia...
więc wykorzystajmy to co mamy najlepiej jak umemy..:)

zyskujemy wiele..ale wiele tracimy..
czy warto być dorosłym..?
bo Syla chyba nie chce.
ale będzie... bo taka jest kolejność życia.




zadziwiające,jaki urok mają w sobie czarno-białe obrazki... :)

serce w temblaku;) niedziela, 15 październik 2006, 18:26

miliony szczęśliwych ludzi nie wykluczają  milionów ludzi nieszczęśliwych
kilka okronych chwil może być zapowiedzią kilkudziesięciu wspaniałych
jeden nieprzyjazdny człowiek,pozwala bardziej docenić piękno tkwiące w kochanych osobach
jedna chwila zapomnienia znaczy czasem więcej niż wszystkie te lata rozsądku
jedno małe spojrzenie potrafi wyzwolić wielkie wyrzuty sumienia

Jeden człowiek... potrafi spowodować że inny człowiek nie wie gdzie tkwi jego miejsce.
Jeden człowiek.. potrafi wzbudzić w innym człowieku lawinę uczuć.
Jeden człowiek... potrafi wzbudzić że wznosisz się ku szczytom szczęścia..
i ten sam człowiek potrafi sprawić że sięgasz dna rozpaczy.
Jeden człwiek.. jest dla Ciebie niczym wyrocznia. 
Tażasz się w bulu
Sięgasz rozpaczy
Myślisz..o nim
Rozpamiętujesz nic nie znaczące chwile
I nie wiesz czy to co czujesz czuje i on..??
Burzy postanowienia,mury..tamy. 
Nic nie robiąc.Poprostu będąc sobą.


niedziela, 08 październik 2006, 15:32

Stanisław Barańczak
NN próbuje sobie przypomnieć słowa modlitwy

Ojcze nasz,który jesteś niemy,
który nie odpowiadasz na żadne wołanie,
a tylko rykiem syren co rano dajesz znać,że świat
ciągle jeszcze istnieje,
przemów:
ta dziewczyna jadąca tramwajem do pracy
w tandetnym płaszczu,z trzema pierścionkami
na palcach,z resztą snu w zapuchniętych oczach,
musi usłyszeć Twój głos,
musi usłyszeć Twój głos,by się zbudzić
w ten jeszcze jeden świt.

Ojcze nasz,który nic nie wiesz,
który nie patrzysz nawet na tę ziemię,
a tylko codzienną gazetą obwieszczasz,że świat,że nasz  świat,
trwa uporządkowany:spójrz,
ten mężczyzna siedziący z stołem,schylony
nad kotletem mielonym,setką wódki,płachtą
popołudniówki tłusta od sosu i druku,
musi wiedzieć,że Ty także wiesz,
musi wiedzieć,że wiesz,aby przeżyć
ten jeszcze jeden dzień.

Ojcze nasz którego nie ma,
Którego imienia nikt nawet nie wzywa
prócz dydaktycznych broszur piszących Cię z małej litery,bo świat
radzi sobie bez Ciebie,
bądź:
ten człowiek,który kładzie się spać i przelicza
wszystkie te dzisiejsze
kłamstwa,lęki,zdrady,
wszystkie hańby końieczne i usprawiedliwione
musi wierzyć,że jednak jesteś,
musi wierzyć,że jesteś,aby przespać
tę jeszcze jedną noc.


Syla wierzy. 
Wiara daje jej siłę..
I czasem jej wstyd przed Bagiem...że on jej daje tyle...
tyle siły..wiary w siebie,w innych..
mocy by żyć.
a ona
Wiecznie tylko prosi..
Nic nie ofiaruje prócz miłości..
miłość nie jest nicczym..
tak..Ona wie
Ale wstyd jej...że tego nie docenia.
Że złość... bierze ją prędzeij w objęcia niż zrozumienie
Wobec innych.
ŻE czasem nie widzi innych tylko siebie...


"Wybacz mi Boże,zgubiłem się
bo zapomniałem jak mam modlić się..."



Fragmenty.. wtorek, 03 październik 2006, 21:03

"psy z wieży babel"
...Samobujsto to chwila,powiedziała mi Lexy. Tak własnie mi je opisała. Przez chwilę niema żadnego znaczenia,że są wokół Ciebie ludzie,którzy Cie kochają,że świeci słońce,a w tym tygodniu wchodzi na ekrany film który od dawna chciałeś zobaczyć. Dopada Cię myśl,że nigdy w życiu juz nie bedzie dobrze,nigdy. I wtedy zaczynasz drażnić się z sobą..:to już czas? Zaczyna sie wydawać,że pd dawna juz o tym wiedziałeś,nie wiedzialeś tylo,że to dzisiaj będzie ten dzień. A jeśli zbyt często się nad tym zastanawiasz,to prawdopodobnie jeszcze nie jest.Ale wciąż się drażnisz. Bierzesz nóż i przyciskasz lekko do skóry,patrzysz z okna na 19 piętrze i myślisz; moge to zrobić..! I zazwyczaj gdy patrzysz z wysokości zdejmuje Cie lęk albo zaczynasz sie zastanawiać nad biednym przechodniami u Twoich stóp. A co jeśli jakieś dzieci własnie wracają z szkoły,a potem resztę życia spędzą próbując zapomieć o tej straszliwej rzeczy na jaką zostały narażone przez Ciebie..?
I chwila mija. Zaczynasz sie zastanawiać jakby to było gdybys nie ujrzała tego filmu,patrzysz na swego psa i zastanawiasz się kto sie nim zajmie jak Ciebie nie bedzie. I powoli wracasz do normalności. Myśl ta jednak nigdy naprawdę Cię nie opuszcza. Nawet jesli nigdy nie ulegniesz jej podszetowi daje Ci rodzaj pociechy,ponieważ wiesz,że Ty wybierzesz dzień. Chowasz tę myśl w głębi duszy,wciskasz ja niczym cukierek pod policzek i jak on zostawia po sobie delikatne obrzmienie,szorstką przyjemność przesuwania językiem po całkiem nowym obszarze- to własnie tak samo....

niedziela, 01 październik 2006, 16:34

Jakaś pioseneczka perfektu.. która uwiodła Sylę;)



Gdy porażką kończy się dzień,
sam ze sobą targuję się.
Czy być dobrym czy złym..?
Czy być nikim czy kimś..?
Brać co dają,czy walczyć i paść...??

Gdy znienacka całujesz mnie
w głowie dzwonek odzywa się..
Czy Cię kochać czy nie?
czasu mało tak jest..
tyle jeszcze spróbować bym chciał..!
gdy zaoram me sny,
aby z Tobą tu być
czy sam z siebie nie bendę się śmiał..?

Prowadz mnie gwiazdo ma w milczącą dal
Tam wielki cyrk zrozumieć daj
Pomóż bym głupich dni zbyt wiele miał
i odejść mi nie bylo żal...


Syli to coś powyżej wydaje się takie...hm.. głębokie.:) W sensie refleksji.. Podobno jest to piosnka Perfektu. Więc tekst chyba raczej układał Grzegorz Markowski.. prawda?;) Ciekawe czy wielu facetów  gnębią takie własnie wątpliwości? Ech..co ja piszę;) właściwie każdego trawią takie myśli. Syle też. Często.i gęsto;) Ale nie żeby coś się zmieniło. Nadal nie chce ona mieć serca w temblaku.

i want.. have him;) sobota, 30 wrzesień 2006, 20:12
ziomal:D Ten miś jest cudem stworzenia.A raczej cudem produkcji taśmowej;) Ech... no poprostu.. jest uroczy!!! Syla sie w nim  zabujała na maxa! Bo jest cudowny.. genialny.. inteligętny..( przypuszczenia;) umie się ubrać.. I nie zwieje z pierwszą lepszą..;) Lubi się przytulać... i w ogóle. ideał. Pewnie też słucha tej samej muzy co Syla.. extra! Tylko że ideały nie istnieją..:(
piątek, 29 wrzesień 2006, 20:37

„Jeżeli”
Jeżeli spokój ducha zachowasz, choćby go stracili
Ubodzy duchem Ciebie oskarżając.
Jeżeli wierzysz w siebie, gdy inni zwątpili
Na ich niepewność jednak pozwalając.

Jeżeli czekać zdołasz, nie czując zmęczenia,
Samemu nie kłamiesz, chociaż fałsz panuje,
Lub nienawiścią otoczon ,nie dajesz jej wstąpienia,
Lecz mędrca świata pozy nie przyjmujesz.

Jeżeli masz marzenia, nie czyniąc ich panem,
Jeżeli myśląc-celem nie czynisz myślenia,
Jeżeli triumf i porażkę w życiu napotkane,
Jednako pojmujesz oba te złudzenia.

Jeżeli pozwolisz, aby z Twoich słów
Dla głupców-łotrzy pułapkę tworzyli,
Lub gmach Twego życia, co runął w nów
Bez słowa skargi wznieść będziesz miał siły.

Jeżeli zbierzesz, coś w życiu swym zdobył,
Na jedną kartę to wszystko postawisz
I przegrasz i zaczniesz wieść żywot nowy,
A żal po tej stracie nie będzie Cię trawił.

Jeżeli zmusisz, chociaż ich nie stanie
Serce, chart ducha, aby Ci służyły,
A gdy się wypalisz Wola Twa zostanie
I Wola ta powie Ci „Wstań! Zbierz siły!”

Jeżeli pokory Twej zniszczyć nie zdoła-tłumu obecność
Pychy nie czujesz z królem rozmawiając,
Jeżeli nie zrazi Cię wrogów ni przyjaciół niecność
I ludzi cenisz jednako-żadnego nie wyróżniając.

Jeżeli potrafisz każdą z chwil istnienia
Wypełnić życiem, jakby była wiekiem...
Twoja jest Ziemia i wszystkie jej stworzenia
I, mój Synu-będziesz prawdziwym człowiekiem. 

R.Kippling

piątek, 29 wrzesień 2006, 20:22

"Nigdy w zyciu bym nie wyszła za mąż. Za nikogo.Najpierw ślub a potem człowiek nosi serce na temblaku i wygląda z nim jak idiota."
[Katarzyna Grochola "serce na temblaku"]


Syla niema serca na temblaku. Narazie;) I jakoś dziwnie nie planuje:D Narazie wystarcza jej szczęście innych..:) Tak jak np Anielicy.. dobrze że miłość kwitnie. Bo..bez miłośći nie można żyć..  I nie należy tutaj pisać,żę szczęście odchodzi..bo przecież miłość jest wieczna.

don't cry..! piątek, 22 wrzesień 2006, 20:05
tak.. teraz bedzie notka sfrustrowanej nastolatki;) Nie... no tak poważnir to Syla ma już dość! Dość obojetnośći... Dosyć ludzi którzy nie cenią tego co się dla nich robi. Dosyć ludzi,którzy nie doceniają tego,że nie pozwalasz im stoczyć się na dno. Dosyć ludzi którym ocierasz łzy....a oniTwych łez nie chcą zobaczyć... otrzeć... o bleeeeeee.. jak parszywie trudno jest być człowiekiem! ale o Boże!!! warto nim być....! I choćby było źle parszywie i perfidnie nie dajmy się pokonać obojętnośći.
Wchłonięta przez knury.. ;) poniedziałek, 18 wrzesień 2006, 21:18
Ech.. Bądzmy szczerzy.. 3 kartkówki to nie to co tygryski lubia najbardziej;) a Tak własnie zapowiada się jutrzejszy dzień. Na dodatek Syla ( ten matoł zafajdany) zamiast się teraz uczyć z przedsiębiorczości siedzi na necie i pisze bloga;) To raczej nie jest przejaw zdrowego rozsądku. To jest jeden z znaków iż ten blog wszedł w życie.. Taki rytułał. Coś co pomaga zmagać się z życiem. Daje motywację,chęci do walki z niezawsze przychylnym losem. I Syla Cieszy się że choc kilku ktośiów tu zagląda;) I thanks! Bo to dzięki Wam Syla ma motywację!! Cóż.. na dzisiaj fine;) Kobita idzie wkuwać bo jak zostanie pałę.. to niechby ją knury pożarły! albo zawiesiły na trakcji elektrycznej jak zdechłą wiewiórkę! no.. :D
Duma i uprzedzenie..? sobota, 16 wrzesień 2006, 21:36
Syla pisze tutaj o miłośći. Ale to nie znaczy,że zna ona jej smak. Bo nie zna. Kocha swoich przyajciół, rodzinę.. Ale doprawdy dziwne. Dziwne i smutne,że jeszcze nigdy nie pokochała faceta. ;) Ale to jest dziwna kwestia.. bo mogła już to zrobić miliony razy. Miliony razy się zakochać. Pzrecież to takie proste.. Podobno. Tylko,że Syla chyba nie dostrzega tych subtelnych różnic-między miłośćią,zaurioczeniem, oczarowaniem itp.. tym czym cechuje się początek miłośći. Broni się- bo jeśli pokocha juz nigdy nei będzie sama. Niezależna. Bo jeśli pokocha.. możę zostać odrzucona,może się okazać,że ta miłośc wcale nie jest odwzajemniona. Bo wtedy może się stać kolejna naiwną. Ofiarą. Kolejna oszukaną przez głupi los. Duma i uprzedznie..? Chyba tak,a raczej napewno tak.
Love.. someone:) wtorek, 12 wrzesień 2006, 20:49
5 piłeczek... jest jeszcze jedna....jeszcze jedna-szusta..szusty element.. szusty zmysł.. Miłość. Małe słowo które wiele znaczy. Małe słowo-bez którego Syla nie wiedziałaby po co ma żyć..? dla kogo.. bo świat bez uczuć-byłby nieczym świat bez kolorów.. Byłby niczym niemy ptak. Niczym orzeł niemogący wznieść się w przestoża. Jedno małe słowo-gama uczuć,doznań. Coś bez czego wegetowalibyśmy marnie na powtarzaniu dzień w dzien tych samych czynnśći. Rutyna-beznadzieja-zaduch-brak matywacji do życia. Tym wszystkim byłby brak miłośći. Czym byłby świat bez tych porozumiewawczych spojrzeń w oczy..? Bez zakochanychsiedzących na łweczkach w parku.. Czasem kłucących się.. śmiejących.. Czym byłby świat ez przyjaciół..? bez ludzi którym możesz powiedzieć ,że ich kochasz..? Bez szczerych rozmów.. Bez uczuć. Dlatego kochajmy i bądzmy kochani:) Kochajmy i nie wstydzmy się o tym mówić. Kochajmy.. przecież nie dostaliśmy stworzeni poprostu po to by tylko być. !!!
pięć piłeczek.. sobota, 09 wrzesień 2006, 23:11
Życie jest grą, podczas której żonglujemy pięcioma piłeczkami. Są to; zdrowie, praca, rodzina, przyjaciele i uczciwość Przez cały czas staramy się utrzymać je w powietrzu. Pewnego dnia dochodzimy do wniosku że, praca to pika z gumy-nawet gdy ją upuścimy to odbije się i wróci. Pozostałe cztery-rodzina, zdrowie, przyjaciele i uczciwość- zostały wykonane z szkła. Gdy któraś z nich upadnie nieodwracalnie porysuje się, pęknie lub-co gorsza rozbije się.. Syla na razie żongluje tylko czterema piłeczkami. Jedyną,która stale utrzymuje się w powietrzu jest zdrowie. Rodzina.. jest dla niej piłeczką bezcenną, mimo że nie zawsze jest okik;) Przyjaciele..Syla chyba za często jest w tej dziedzinie życia wymieniana na lepszy model;) a uczciwość..-któż wie>?
:D love live;) wtorek, 05 wrzesień 2006, 17:30
Udowodnione naukowo zostało,iz wszystko co dobre szybko się kończy. Więc nie należy dramatyzować zbytnio nad faktem,że wakacje tez się skończyły. Należy do przyąć z pokorą i oddaniem( się nowym obowiązkom;). Należy zacząć.. myśleć? chyba tak. I tak własnie Syla zrobiła. Od 4 wrzesnia runeły raczej wszystkie tamy w jej umęczonym umyśle. Przy czym słowo "umęczonym" należy tu zaznaczyć-jest drobną koloryzacją;) Autorka tych oto wypocin wstała wczoraj prawie na czas i wyruszyła busikiem na rozpoczęcie roku szkolnego. Wstała na tyle prawie że zdążyła jeszcze odebrć plan lekcji od ziomków z klasy ponieważ własnie czekali oni na busa powrotnego..;)Tak. Czyli "prawie" jest tu nie na miejscu. Kobietka poprostu zawaliła sprawę! Do szkoły nie doszła.. bo po co skoro wszystko już przespała w domu? :( Ale za to dzisiaj podołała ona sytuacji:D wstała baardzo wczenśnie,ponieważ lekcje zaczynała już o 7.15. Można by być z niej dumnym. Ponieważ na lekcje zdążyła. Mimo wszystko i wszystkich;) I mimo to że do szkoły o mało co nie wchodziła oknem- ponieważ drzwiami P.sprzątaczka nie chciała jej wpuścić.. Co tłumaczyła często gęsto i zamaszyście brakiem obuwia zmiennego;)Więc teraz życzy wszystkim ziomalom z sieci miłego dnia a sama idzie pisać zadanko:D Mimo,że jej umysł jeszcze nie przywykł do standardów ministra edukacji;)
Born to sleeeep;) niedziela, 03 wrzesień 2006, 20:09
hmm.. normalnie już 3 wrzesnia a tu ani jednej notki z tego przecudownego miesiąca.. tak.. tak to jest gdy Syle dopadnie leń, głupawka albo poprostu jest zła..;) I czasem często bywa tez tak-że,oprostu niema ona time'a. Ale to już jest sytuacja podbramkowa i wytłumaczalna;) Cóż, w weekend tak juz bywa,że młodzież na party wybywa.. Lecz Syla nie wybyła:P Bawiła się w super-nianię. Niczym superman na każde zawołanie.. skinienie..płacz..( często symulowany;)na każde kwilenie.. Więc-rozpoczynająć w środku faktami-było to dokładnie tak: Siostra Syli Marria;) ulotniła się (po wcześniejszej konsultacji z Sylą) na wesele;) I zostawiła jej pod opieką swego miluśkiego synala Patryka:) Patryk ma całe 2 miesiące i jest cięęężki.. normalnie jakieś 6 kg już,ale Syla może przeesadza. Więc Matka się ulotniła a dziecko zostało z supernianią. Bawili się, gaworzyli, i błąkali się po hausie.. Zjedli sobie bebiko, napili się herbatki bo dostali taakiej czkawy,że wuzek podskakiwał! I w końcu poszli spać. Znaczy się Patryk poszeedł;) tzn.został ululany i usadowiony na legowisku;) I było ok. Więc Syla- pokrzepiona sukcecem włączyła obie vivę i patrzała aż padła.. W srodku nocy obudziła ją Fergie.. no, bo London Bridge nawalał. Ale obudziła tez dzidzię i tak od srodka nocy do rana sobie nei spali. Ponieważ Patryś chyba stwierdził,iż jak tu mozna spac w tak piękną noc..?? Syla wiedziała jak. Padł mit o Syli superniani,która każde dziecko zanudzi na sen;)
something 4 angels;) czwartek, 31 sierpień 2006, 20:40
Chyba nikt z nas nie chciałby byc pesymistą, nie jest lub poprostu o tym nie wie;) Dlatego Syla stara się do życia podchodzić z uśmiechem:D i nutką optymizmu;) i różnymi innymi nutkami o których dzisiaj nie śmie wspomnieć..;P W każdym razie, każdy jest w stanie zmienić siebie poprzez zmianę stanu swego ducha:) I cóż, większość ludzi ma tyle szczęścia na ile sobie pozwoli..:) Optymizm to sposób patrzenia na świat- więc jeśli np.dzisiaj Syla ujrzała na niebie szare beznadziejne chmurki i optymzimem napawała ją myśl,że ponad nimi jest niebieskie niebo. No i przecież każdy front atmosferyczny wędruje..jak włuczykij;) Czyli chodzi o to by widziec korzystne rzeczy w wydażeniach mniej korzystnych.Syla wie,że nie umie tego ująć pięknie i powabnie.. Gdyby mogła dałaby Wam optymizm w wielkim zielonym pudełku przewiązanym czerwoną wstążką:)Ale każdy kto odwiedził ten blog,i nie jest tak szczęśliwy jak by chcial-powienien wiedzieć,że wszystko zależy wyłącznie od niego samego. Zawsze jest inna droga,lepsza. A z nawet najgorszej sytuacji,można wyjść z uśmiechem. Bo sami piszemy scenariusz swego życia. Bo życie nie musi być bezdenną odchłanią rozpczy. I wystarczy to dostrzec. G.Anielico.. optymizm jest w Tobie:) Wiem,że jest!
Help Tigerkowi:) by nie był samotny;) środa, 30 sierpień 2006, 22:57
Wchodząc dzisiaj tutaj Syla nie miała brunatnego pojęcia co napisze;) I nadal go niema..:P Albo już ma..?;) Noooo.. w każdym razie ma ona MEEGA problema-rodzaju wadliwy blog. Tzn.do końca nie wie ona what is going on?? No. Bo Syla chciała dodać kilka fotosów,by rozjaśnić odrobinę ten tygryskowy zamęt. Ale się okazuje,iz mino,że schowek jest bardzo zapojemniony to z wklejeniem gifa na blog-ani rusz! tzn.podobno powinna mieć ona teraz gdy pisze pasek narzędzi z jakimis ikonkami.. gdzieś tam przed oczyma. no i nima! ;) Więc Sylwia prosi.. błaga by kto widział kto słyszał,kto wie? dał znak;) A Syla obiecuje,iż wtedy poszuka puchatka:D
dla zgredziałych bardziej niz syla-INFO;) środa, 30 sierpień 2006, 00:00
Cóż,Sylwia jest głęboko skonsternowana bezpodstawnym stwierdzeniem,że: "chyba stara rura jest.." Więc postanowiła iz czas odtajnić coś coś co tajne nie było. Więc Sylwka-ma lat 17,nie jest to wiek styropianowy,ani zgredziały ani nic w tym stylu. No poprostu normalnie nastolatka. Nastolatka ta ma jakieś 1.72 wzrostu i ma pdobno(określone przez niewiarygodne żródła) mysie włosy:P I ma niebieskie oczka.. a żeby ładniej zabrzmiało:koloru morskiego..;) No głos ma taki troche piskliwy, normalnie jakby mutację przechodziła;) (ale to też z niewierygodnych zródeł;)iiiiiiiii.. i cóz to wlasnie jest Syla. Aha i waży całe 60 kg bo ją dobrze mamusia karmiła przez wakacje:D Aha.. i Sylwia mimo wszystko wierzy w wiele rzeczy:) wierzy w Boga. Wierzy w ludzi-stara się..;) i wierzy w PRZYJAŹŃ!! i być może w miłość..? i rodzinę...
toy-toye przeciekają /-: poniedziałek, 28 sierpień 2006, 22:05
Sylwia jest niewiastą najmłodszą spośród swego rodzeństwa. Stosunkowo licznego rodzeństwa. Owe rodzeństwo ma już za sobą zakładanie rodziny i mają swoje rodziny;) i mają dzieci.. Owe dzieci, są prawie cudowne, prawie genialne i prawie idealne. Mimo, że prawie robi wielką róznicę-Syla je baaaardzo lova. Dlatego bo są prawie grzeczne, prawie nie upierdliwe prawie nie gryzą nie drapią i prawie nie plują na wszystko w promieniu 3 m. gdy "siąkają"ogniem bawiąc się w Tabalugę.. Krótko pisząc gdyby nie one.. Gad! ależ świat byłby nudny..!! ;) No cóż. I jak wiele można się od dzieci dowiedzieć! Np. dzisiaj Syla zafascynowana śliczną pogodą (prawie śliczną) wybrała się przed południem na małe tour de Polonia z swoim 4-letnim bratankiem Kamilkiem. Kamilek skakał,brykał, i cieszył się brakiem władzy rodzicielskiej a za nim wlokła się Syla a dziecięcym rowerkiem pod pachą. Nagle mały podniósł swe orzechowe oczka ku niebu i wydał ogłuszający okrzyk...: ANIOŁKI SIUSIAJĄ!! Sylę poraziło.. No,bo kobitka nie wiedziała za bardzo o co chodzi. Więc otwarcie spytała mądrale o co idzie-bo ona czaczy nie kuma! Kamilek podszedł do niej wolnym krokiem, zamaszystym gestem pokazał jej kropelkę"czegoś" co swym przybyciem oznajmiło światu iż toy-toye w niebie przeciekają lub przelewają... Mały z irytacją stwierdził,że nie rozumie jak ktoś o tak wielkim numerze buta jak ona może nie wiedzieć spraw tak oczywistych. Syla też nie wie,jak to się mogło stać...?!?!
People zmieniają się..;) piątek, 25 sierpień 2006, 21:21
Gdy była „little girl” często zastanawiała się co jej starsze siostrzyczki widzą w futbolu. W grze, przez którą musiała rezygnować z oglądania Romka i Julki, i innych ckliwych polsatowskich romansidełek, ponieważ akurat wtedy leciały transmisje z meczów. Jej rozważania dosyć ostro dobiegły końca gdy na ścianie pokoju pojawił się plakat z podobizną ówczesnego bożyszcza sportu. Ronalda. Piłkarz ten, prześladował Sylę w dzień i w nocy.. z rana i z popołudnia.. Widział każdy jej ruch, przekręt , małe kłamstewka. Cóż, do dzisiaj nie wiadomo dlaczego to tak przeszkadzało- może dlatemu, iż był łysy? Bo cóż tu mówić –łysi mężczyźni nie odpowiadają Sylwinemu ideałowi piękna. Więc bardzo możliwe, że właśnie tym nie zaskarbił sobie jej sympatii. Wręcz przeciwnie, stał się najokropniejszym wrogiem. Cóż... moda mijała a wraz z tym plakaty wiszące na ścianie przedstawiały inne postacie. Trzeba przyznać, że wraz z tym wszystkim zmieniała się też ONA.;) i teraz.. jakoś niespecjalnie przeszkadza jej plakat Ronaldninia na drzwiach. A nawet BAAA,SAMA go przykleiła. (Co zresztą w familii wzbudziło ogólne przekonanie o zachwianiu jej równowagi psychicznej) No.. I Ronalda też polubiła. Bo cóż.. Ronaldo też człek, i jak każdy człek ma prawo sobie pojeść i mieć drobną nadwagę. I okazało się iż w barcy gra Silwinho:D Więc Syla krzyka VIVA LA BARCA!!;)
sprzedawca marzeń..;) środa, 23 sierpień 2006, 20:45
Dziadek Sylii jest niewątpliwie człowiekiem interesu. Co zresztą udowodnił wnuczce kilka dni temu. No więc historiata miała juz początek ponad mieciąc temu gdy to Syla pomagała mu sprzątać strych. W związku z brakiem wolnej powierzchni w tymże oto miejscu senior stwierdził,że trzeba się pozbyć starej szafy. Krótko mówiąć-rozkręcić ją i możliwie jaknajsprawniej się jej pozbyć(na wszelkie możliwe sposoby) Szafa ta raczej nie była 8 cudem świata,ale jej drzwi..TAK! Dębowe, z bosskimi kwiatowymi ornamentami. Ubito więc intetesu na mocy którego drzmi miały czekać na powtórne przybycie Syli. Nastęnei poszła do sąsiada,który za ów drzwi oferował całkiem poważną sumkę;) Cóż, w każdym razie była by z tego śliczna gitarka=D Byłaby.. ponieważ gdy przybyła ona po 8cud, cudu już nie było.. dz-proszę,to są pieniądze!! s.-jakie pieniądze? dz-no drzwi sprzedałem s-za 20 zł????? dz-ho ho ho! na cukierki Ci wystarczy! Syla kupiła sobie cukierki.W końcu trzeba było jakoś ułagodzić upadek na dno rozpaczy..
gdyby.. wtorek, 22 sierpień 2006, 22:06
"Gdybym wczoraj wiedziala,to co dzisiaj wiem wyrwałabym Ci dwoje szarych oczu. Z gliny byłyby oczy twe.. I gdybym wczoraj znała prawdę,że nie będziesz więcej mój- zamiast serca miałbyś kamień. I kamienny byłby Twój znój.. " bajka o Tam-Linie
...?.. is truth...?.. poniedziałek, 21 sierpień 2006, 17:58
Jesteśmy ludźmi. Najdoskonalszymi stworzeniami Boga, na tej ziemi. Jesteśmy jego dziećmi, którym on wszystko wybaczy. W końcu to jego fach. Jego zadanie. To ON stworzył ten świat, ustalając na nim zasady. Zasady- których już nie ma. O których zapomnieliśmy. Jesteśmy ludźmi, którzy wiedzą co czynią. Ironiczną armią Boga...
Pierwszy zapis;) sobota, 19 sierpień 2006, 20:04
Ten blog..:) nie bedzie to nic fenomenalnego.. bo raczej nie na tym życie polega:) Będzie to opowieść zn jej życia. Z życia nastolatki, jednej z wielu na tym swiecie;) ale i wyjątkowej,jak każdy-każdy z nas. Życie autorki tego bloga biegnie dźiurawymi drogami pow. wadowickiego. Nosi ona imię Sylwia;) Cóż, nieskromnie należy przyznać,że nawet jej się to imie podoba. Ale czasem wydaje sie jej,że niema ona wiele wspólnego z osobą o tym imieniu.. Że to nie jej życie,to nie ona..
hm.. to co było;) &amp;never come back!!
Rok 2012
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2011
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2010
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2009
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2008
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2007
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2006
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
O mnie
VivaLaVida
...ważne są tylko te dni których jeszcze nie znamy... I want make You smile..:)
ewery day i wake up which a new dream which i try to make come true...
Zobacz mój profil
upamiętnienie.... księga tygryska :)
 

 



























Przyjaźń,drogi balsam...
Usmiech pośród zachmurzonych twarzy;
umiłowany promień słońca;
uścisk w samotności;
schronienie w trudnościach;
radość w smutku.
PercyByssheShelley







"..Panie,daj mi siłę,abym zmienił to,
co zmienić mogę;daj mi cierpliwość,
abym zniósł to,czego zmienic nie mogę
i daj mi mądrość,
abym odróżnił jedno od drugiego. "
F.CH.Oetinger



"Czas to nie droga szybkiego ruchu
pomiedzy kołyską a grobem,
czas-to miejsce na zaparkowanie pod słońcem."




Wolnośc, to zwycięstwo rozumu w rozbrykanym sercu, 
to bezchmurne niebo w czasie burzy z piorunami,
 to ogród kwitnących tulipanów w zimowe dni i... spokój. 
Spokój duszy! 
Katarzyna Rajkowska


















Kochać kogoś,to zobaczyć kogoś takim,jaki był w zamyśle Boga.
Fiodor Dostojewski

...Drogi prowadzą zawsze do ludzi....

Ładne ststystyki ładnie wyglądają i poprwaiają humor. :)więc just do it:D
Liczba osób które odwiedziły mojego bloga:
 
8790
Liczba osób które skomentowały mojego bloga:
 
422
Liczba osób które wpisały sie do Ksiegi Gosci:
 
27
Zobacz serwisy INTERIA.PL